|
„Off-Road’owy dzień kobiet” już za miesiąc…
Pierwsze testy trasy już za nami.
Cały dzień krążyliśmy po górkach, dołkach i zamarzniętych na kość kałużach, żeby wytyczyć trasę, na której właściciele SUV-ów nie będą się nudzić, ale będą mogli czuć się bezpiecznie i nie zniszczą swoich ukochanych autek. To nie takie łatwe jak myśleliśmy.
W przypadku klasy Extrem, przeznaczonej dla najtwardszych zapaleńców w specjalnie przygotowanych maszynach, sprawa jest prosta…
Rozglądamy się dookoła i jeśli zobaczymy coś, czego nie da się przejechać nawet czołgiem, to mamy już pewność, że tamtędy właśnie będzie prowadziła ich trasa.
W przypadku seryjnych, cywilnych i nie jeżdżących na co dzień po lesie samochodów, trzeba wziąć pod uwagę różne czynniki ryzyka i wszystkie je wykluczyć.
Dla pewności zabraliśmy ze sobą kilka takich właśnie „normalnych” aut. Wszystkie poradziły sobie bez problemu, wróciły w całości. Nawet bez rys na lakierze czy uszczerbku na zdrowiu pasażerów. Jest OK!!! Będzie wesoło, ale bezpiecznie.
Przy okazji pragnę zdementować z gruntu nieprawdziwą pogłoskę jakoby impreza p.t. „Off-roadowy dzień kobit” była przeznaczona wyłącznie dla płci pięknej. Zapraszamy nie tylko Panie i zespoły płciowo mieszane (bez znaczenia kto będzie prowadzić samochód), ale i jak zawsze będziemy z radością gościć załogi złożone ze 100% samców.
PRZYBYWAJCIE bez względu na płeć, przekonania polityczne, czy upodobania seksualne. Impreza ma charakter OTWARTY i jest przeznaczona dla wszystkich miłośników i sympatyków wspólnej zabawy w terenie.
Jedynym, który poniósł dzisiaj uszczerbek na karoserii był (o dziwo!) stary, off-roadowy wyga - Bolek. Myślę, że nasz spec od przejazdów technicznych sam dalej zastanawia się jak mu się udało, ale jednak mu wyszło… Jest nam bardzo przykro, że Boluś zmarszczył blachy w Samuraju, ale dzięki temu przynajmniej wiemy, że tamtędy nie możemy puszczać trasy dla SUV-ów…
To nie był jednak jedyny powód do smutku dla Bolusia…
Podczas tradycyjnego ogniska, kończącego każdy wyjazd, Bolesław wyskoczył zza Suszuki z bombonierką oznajmiając smutnym głosem, że przekroczył kolejną barierę w dążeniu do spokojnej starości… Trzydzieste urodziny Kolegi uczciliśmy gromkim sto lat. Była tez koncepcja podrzucania solenizanta, ale jak tylko usłyszał, że 3 razy podrzucamy a 2 razy łapiemy, gdzieś go wcięło…
W imieniu Klubowiczów, jeszcze raz życzymy Bolkowi mocnych resorów, wielgaśnych wykrzyży, sprawnego rozrusznika i oczywiście prostych blaszek!
Za tydzień też popracujemy nad trasą „Off-roadowego dnia kobiet”. Klubowiczów i właścicieli samochodów szosowych już dzisiaj zapraszamy. |