|
WYJAZD 4X4 - 22.01.2012
Baśń, lecz nie bajka…
Dawno, dawno temu… Za Tarnowskimi Górami, za Kluczborskimi lasami mieszkał szlachetny Rządca Włości Przepastnych. Przyjaciółmi jego rycerze „okrągłego z tyłu” byli, których to zamczysko warowne gdzieś między Lędzińskim, a Sosnowickim grodem leżało. Wielkorządca odkrył w swych włościach coś, czego rycerze od wieków szukali. Król, awangardę rycerstwa swego na zwiady posłał. Sam, starym, królewskim zwyczajem zasiadł na śnieżnobiałym tronie i dumał o wciąż nieodkrytych skarbach śląskiej ziemi.
Rycerze wędrowali. Podróż ich długa przebiegła spokojnie, nie licząc rumaka, co w połowie wyprawy się im nieco ochwacił. Po wielu godzinach, dotarli do celu. Wiedzeni przez drużynę wojów miejscowych, ruszyli do boju.
Plac był już do walki gotowy. Utarte szlaki i jaskrawe znaki, prowadziły ich wprost ku zwycięstwu z potworem.
Był ci on niewielki lecz drapieżny i bezwzględny. Pokręcony i złośliwy co chwilę pułapki ustawiał i próby zdradzieckie na żelazne rumaki wyczyniał. To wciągał w błoto, to w piaski ruchome spychał. Walka była krwawa, lecz ofiar nie zebrała żniwa.
Żelaźni śmiałkowie kolejne odnieśli zwycięstwo.
Po walce, jak jest to w szlacheckim zwyczaju, miejscowy Władca ucztę huczną wyprawił, a po niej przybyszów na objazd włości swych zabrał.
Król z tronu nie schodząc, list tylko posłał do zbrojnych swych druhów, że rad jest kolejne zwycięstwa odbierać i gdy czas zadumy głębokiej zakończy, sam nowe ziemie podziwiać przybędzie.
Rycerze znów z tarczą do grodu wrócili. Po szybie stłuczonej, linie zerwanej i snorklu złamanym za bardzo nawet nie lamentując.
Kolejne wyprawy już dziś król planuje. Na wszelki wypadek tron przewoźny rychtując…
Kronikarski obowiązek został spełniony i to com widział zobaczycie TUTAJ. |