|
MAZURY 4X4 - dzień 5
Chyba mazurskie powietrze dało się we znaki, spać poszliśmy po 12, a pobudka o 4:30. Jakoś na siłę próbujemy spać ale nic z tego nie wychodzi. Więc śniadanko i w drogę. Docieramy do Rucianego Nida, chcemy odwiedzić wioskę tutejszych tubylców, lecz niestety 7 rano to za wcześnie. 
Postanawiamy „zrobić trasę” z Auto-Świata 4x4 – i to okazało się wielką pomyłką, trasa jak najbardziej, ale dla kogoś kto ma manię na punkcie plaskaczy leżących na glebie z prześwitem 3 cm i lubi podriftować – zero atrakcji, zero krajobrazów po prostu porażka. Trasa z AŚ przebiega w pobliżu Galindii – wioski tubylców (polecam zwiedzić) i zakończyć tą trasę. Dalej przeprawiamy się promem (jak widać terenówki też umieją pływać) i odwiedzamy ostoję dzikiego konika polskiego, jak widać na zdjęciach udało się nam nawet je spotkać i wcale nie są takie dzikie, same pchają się do auta. Kolejny punkt to śluza w Rucianym Nida, tutaj żaglówki, kajaki, motorówki i inne małe statki przeprawiają się z jeziora niżej położonego do wyżej położonego i odwrotnie – różnica poziomów to 2m.
Jedziemy do Giżycka, podziwiamy jak działa i nadal jest w użytku most obrotowy. No i trochę szaleństwa na łodzi motorowej z 320 konnym dieslem – wrażenia podobne jak przy przeprawach naszymi terenówkami, kołysało, trzepało, skakało – warto się przejechać (przepłynąć). Zwiedzamy Twierdzę Boyen.
No i na koniec malowniczymi wioskami, krajobrazami przepięknymi drogami udajemy się po dreszczyk emocji do grobowca rodziny Farenheit – Piramidy w Rapie. Przez okna można zobaczyć na własne oczy trumny z mumifikowanymi ciałami. Według opisów piramida jest zbudowana tak samo jak piramidy egipskie, w środku panuje odpowiednia temperatura i wilgotność, oraz pole magnetyczne które odstrasza owady i robactwo, co pozwoliło na zmumifikowanie ciał. Po ciężkim dniu jedziemy rozbić się nad jezioro Gołdap.
Fotki z dnia dzisiejszego znajdziecie - TUTAJ .
|