|
WEEKENDOWA INTEGRACJA
W ostatni weekend postanowiliśmy się troszke zintegrować z naturą. Tak na luzie, spokojnie, bez wiecznego patrzenia na zegarek, aby jakoś w poniedziałek wyglądać w pracy. Sobota, na którą przewidziany był wyjazd, przywitała nas deszczem i zachmurzonym niebem. Co to za frajda przeciedzieć noc pod namiotem i walczyć z komarami. Rozważaliśmy nawet odwołanie wyjazdu. Wreszcie pogoda zaczyna się klarować. SWychodzi słoneczko i w drogę. Po kilku kilometrach dojeżdżamy i szukamy fajnej dziupli do rozbicia namiotów. Znajdujemy i po chwili powstaje miasteczko namiotowe. Cisza i spokój, woda, plaża, mrówki i osy. Jest elegancko.
Po wyjęciu całego ekwipunku i prawie zadomowieniu się w wybranym miejscu przelatuje nad nami paralotnia. Gość przygląda nam się z ciekawością. Potem przelatuje drugi raz i odlatuje, ale trzyma się przez chwilę w zasięgu wzroku. Po chwili pojawiają się u nas
tak zupełnie bez "zaproszenia" dwaj funkcjonariusze policji poruszający się na quadzie. Szybkie i rutynowe pytania: co tu robimy, dlaczego tu wjechaliśmy, że tu nie wolno, że to i tamto. BĘDZIE MANDACIK !!!!!!!!!!!!!
Po długiej dyskusji kończy się na szczęście na UPOMNIENIU, ale bezpiecznie przenosimy nasze obozowisko bliżej cywilizacji. Po chwili widzimy, jak po raz kolejny przelatuje paralotnie i znów pojawiają się panowie zatrzymując tym razem innego posiadacza 4x4. Znajdujemy drzewo, rozpalamy ognisko i rozpoczynamy przerwaną "INTEGRACJĘ". Bez większych przygód impreza trwa do rana. A rano - pobudka, szybka kawa, kąpiel w zalewie i oczekiwanie na resztę ekipy, której godziny pracy nie pozwoliły pojawić się w sobotę. Wszystko wróciło do normy. Znowu ktoś sie powiesił, ktoś kogoś wyciągał i ktoś kogoś podpuścił (w granicach przyzwoitości i strat w sprzęcie oczywiście).
Integrację kończy grill i zwijamy się do domów. Warto było. UWAŻAJCIE NA PARALOTNIE i gościa z telefonem przy uchu. Nastepnym razem może się nie udać. |