|
Kolejna wycieczka w nieznane
Korzystając z wspaniałej pogody wybraliśmy się w nieznany teren. Nie ważne gdzie, grunt to dobra zabawa. Po kilku kilometrach po czarnym dojechaliśmy na miejsce. Tam czekał na nas Bogdan i Jacek. Tym razem pobawili się w przewodników. Szybkie powitanie i naprzód. I się zaczęło.
Błoto, błoto i jeszcze raz błoto. Jak się komuś błoto znudziło to zastępowaliśmy je wodą. Woda, woda i jeszcze więcej wody. I tak na przemian.
Kolejne metry i kolejne wyzwania. Wyciągarki i kinetyki nadwyrężamy do granic wytrzymałości. I znów woda, błoto, woda i błoto. I jeszcze więcej wody. Nawet czasami do klamek. W podniesionych patrolach na 37" kołach.
Gdy pisałem info na stronie o wymagalności snorkela nie myślałem, że naprawde będzie on konieczny. Przekonał się o tym Tomek, który po kilku metrach zabawy zostawił jeepa i przesiadł się do innego samochodu, unikając w ten sposób kosztów związanych z wymianą silnika. Samochody typu samurai nie pobawiły by się wcale. Żadna frajda z jazdy, gdy woda przelewa się przez dach. Posuwamy się naprzód i dalej jest coraz weselej, co możecie zobaczyć w galerii. Kolejne wtopy i kolejne wyciągania. Ale jedziemy naprzód. Powoli, ale naprzód. Po przebyciu 12 kilometrow w rekordowym czasie 5 godzin wracamy na czarne. szybkie i serdeczne pożegnanie i do domu. Napić się kawy.
Było super. Jacku - dzięki za poświęcony czas i przemoczone obuwie. Wspaniały teren. Pewno tu kiedyś wrocimy. Na pewno wrócimy. FOTKI ZNAJDZIECIE - TUTAJ. |