|
WYJAZD 11 KWIETNIA 2010 R.
Dzień po wielkiej tragedii. Parking Castoramy w Katowicach świeci pustkami. Nie licząc naszych samochodów. W ogóle jest pusto. Na ulicach, chodnikach. W kilku oknach flagi. Jest jakoś inaczej. Nawet my, zebrani na miejscu zbiórki, zwykle pełni ikry, dziś jacyś zgaszeni. Jedziemy w teren. Każdy na takie tragedie reaguje inaczej.
Kilka kilometrów i jesteśmy na miejscu.
Woda, mnóstwo wody. Patrolom sięga powyżej zderzaków a co mają powiedzieć posiadacze niższych samochodów. Pierwsza kałuża ominięta. Przed nami kolejna. Przejeżdzam pierwszy i melduję o zanurzeniu. Nie ma głęboko. Ledwo przykryło próg (czyli jakieś 80 cm wody). Następny porywa się Samuraj i po chwili gaśnie na środku kałuży. Kilka razy rozrusznikiem i jakoś, jakoś prze do przodu. Pozostałe dwa patrole przejeżdżją bez problemu natomiast Niva i Jeep szukają innej drogi. Za głęboko. Trasa znaleziona i wkrótce kolejny problem - jak tu wrócić na utwardzony dukt, jak trzeba przejechać poważną dziurę w ziemi. Krzyś ustawia parcha, wyciągarka i Niva oraz Jeep jak po sznurku wracają do zabawy. Jedziemy dalej i robi się coraz ciekawiej.
Kolejne podjazdy i zjazdy, ciągnięcia kinetykiem oraz wgniatanie progów. Dojeżdżamy do dużej piaskowicy. Deszcz leje a my ładujemy się z jednej opresji w drugą. Pamiętacie galerię - SZKOŁA LATANIA - zajrzyjcie i porównajcie jak zmienił się teren. Kilka godzin zabawy i pada decyzja o zakończeniu zabawy, chociaz z uwagi na to co się stało wczoraj - to złe okreśenie. Wracamy do cywilizacji aby po krótkiej chwili ogrzać się przy goracej kawie w siedzibie Klubu i podyskutować o imprezie. Bądźcie tam - 17 KWIETNIA 2010 r. Zdjęcia już w galerii. Zapraszamy. |