|
POLIGON 24 LUTEGO 2008 R. |
|
|
|
|
POLIGON 24 LUTEGO 2008 R.
No i stało się. Rzeźnia 10.00 - jadę zatankować Parcha. Leję za 100 zł - może starczy. Patrzę i nie wierzę własnym oczom. Voltomierz - 8 Volt. Hamulców zero. Wszystko siadło. Odwożę Parcha do Płaskiego.
 Wracam na bazę i dzwonię do chłopaków - nie jadę.
Pojechali Andrzej i Rysiek. Wiem tylko tyle, że strasznie ślisko i mnóstwo powalonych drzew.
Jadę załatwiać swoje sprawy - kiedy wracam Andrzej i Rysiek siedzą u mnie i piją kawę.
Telefon. Bartek.
- Wiszę, pomóżcie.
Nie namyślając się wiele biorę to co mi zostało. Siekierka i maczeta. Reszta na Parchu, a Parch u Płaskiego.
Wsiadam do Andrzeja i naprzód. Rychu daje za nami.
Bartek wisi między drzewami na trasie, która w normalnych warunkach była by do machnięcia bez problemów. Bierzemy linę i przygotowujemy się do wyciągania Bartka. Ślisko jak cholera. Nie idzie się utrzymać na nogach.
W tym czasie podjeżdża jakiś Patrol z wyciągarką. Buty to kopia Simexa.
Zapinamy go do liny i Bartek jest windowany na utwardzony grunt.
Chłopaki z Patrola postanowili zaliczyć górkę. No cóż. Prawie się udało. W zasadzie - NIE UDAŁO SIE.
Wyciągarka i naprzód.
Dalej lodowisko. Trzeba się jakoś odstresować.
Raz, dwa, trzy przejazdy. Wody i błota mnóstwo. Każdy dobrze się bawi. Wyjeżdżamy z lodowiska i co się dzieje? Benzyniaki Samuraja i Terrano kuleją. Rysiek bierze się do roboty. Kilka minut przy czyszczeniu świec i kabli. Terraniak rusza. Odpalił.
Jedziemy do Bartka i Andrzeja na bazę, Autka umyte. Wracamy do domów.
Było super ale ślisko. Do zobaczenia w następną niedzielę. Może już moim Patrolem. Zdjęcia
|